Lider na zakręcie – czyli jakim managerem nie chcesz być…

Cechą charakterystyczną lidera jest to, że ludzie sami chcą go naśladować oraz łatwo poddają się jego przywództwu.

Lider, stojąc na czele zespołu, inspiruje, zagrzewa do wspólnego realizowanie wizji i określonych zadań.

Czasem jednak zdarza się tak, że lider traci oparcie w sobie i poczucie mocy, a jego postępowanie zaczyna być destrukcyjne. Przestaje przewodzić.

Dla zilustrowania tego tematu posłużę się kilkoma schematami zachowań mającymi swoje źródło w przekonaniach, które mogą ograniczać i wpływać demobilizujaco na firmę i pracowników:

Schemat pierwszy: „powinien to wiedzieć”, czyli zakładanie, że pracownik domyśli się, co i jak powinno być zrobione, i będzie to w dodatku zgodne z oczekiwaniami.

Jeśli w sposób jasny i precyzyjny nie przedstawiamy celów firmy, działów, indywidualnych, , nie określamy naszych oczekiwań – nie możemy spodziewać się, że ktoś nasze zadanie wykona w sposób prawidłowy.

Drugi schemat to „Zosia-samosia”, często spotykany, czyli nikt nie zrobi tego tak dobrze jak ja. Nasza możliwości są ograniczone i nie jesteśmy w stanie wykonać wszystkiego sami.

A jednak, jak pokazuje praktyka, branie na siebie zadań, które mogą, a nawet powinni wykonywać inni członkowie zespołu, jest bardzo częste.

To niestety skutkuje, wcześniej czy później, poczuciem przeciążenia i tym, że ze wszystkim jesteśmy sami i na nikogo nie możemy liczyć.

Zachowanie: Kim jestem – kumplem czy szefem? – nie chcę by o mnie myśleli, że jestem „niefajny”, więc nie egzekwuję.

To zaobserwowałam najczęściej u młodych managerów, którzy awansowali i nadal pracują z dawnymi kolegami. Trudno im przejść w nową rolę, bo nie chcą utracić wcześniejszych relacji.

Skoro jestem kumplem, to nie wymagam, przymykam oko i nie deleguję, a to przekłada się na cały zespół i zmniejsza jego efektowność.

Zobacz ZA DARMO szkolenie „Jak w szybki sposób dwukrotnie zwiększyć wyniki zespołu?”

Read More